Maja swój pierwszy niekapek dostała dosyć późno, ale za to był to kubek dobrej marki :)
Pierwszą rzeczą, która rzuciła mi się w oczy to śliczny róż. Kubeczek ma miękki dzióbek, dzięki czemu świetnie sprawdza się dla młodszych niemowląt. Ustnik ma kapturek, co pozwala pozostać mu czystym w razie kontaktu z brudnym podłożem :) Na zewnątrz posiada gumowe elementy,które szybko się brudzą, ciężko je umyć pod bieżącą wodą, dlatego polecam czyszczenie szczoteczką. Wewnątrz kubeczka jest sporo małych elementów, dlatego jak czytamy w ulotce, powinniśmy codziennie, wyjmować je i dokładnie umyć. Wspomniane elementy znajdujące się w środku niekapka, umożliwiają nam decydowanie o wielkości strumienia płynu, który wydostaje się przez ustnik. Bobasom, które są na początku niekapkowej drogi najlepiej ustawić mniejszy, a gdy już się oswoją i będą bardziej samodzielne, można go zwiększyć.
Jedyną jego wadą jest wielkość, mimo,że egzemplarz, który posiadam jest przeznaczony dla maluszków od 7 miesiąca życia, jest dosyć spory i nawet teraz, kiedy córeczka skończyła rok, ma małe trudności w samodzielnym piciu z kubka. Chodzi o to, że kapturek ustnika uwiera ją w maleńki nosek, jednak faktycznie córeczka jest dość drobna jak na swój wiek i może stąd nasze trudności.
Zalety biorą górę i gdybym miała ponownie wybierać kubeczek, zdecydowałabym się na dokladnie ten sam.
Być może naszym błędem było podanie córce tego kubka jako pierwszego niekapka, zamiast zaproponować jej na początek mniejszy, jakie tommee tippee,również ma w swojej ofercie.
Nauka picia z niekapka
Jak już wspomniałam, Maja późno zaczęła korzystać z niekapka a to wszystko przez to, że nie mogłam się zdecydować, kótry byłby dla niej odpowiedni. Na rynku jest ich stanowczo za dużo, a ja mam trudności w podejmowaniu decyzji :) W końcu wyboru dokonał tatuś i wybrał doskonale.
Zanim kubeczek trafił w rączki Mai, radziłyśmy sobie inaczej z podawaniem płynów, ale również kiedy Mała dostała swój kubeczek musiałam kombinować, bo nauka okazała się wcale nie taka prosta.
Nauka poprzez zabawę
Na początku kubek służył jej do zabawy, chciałam aby córeczka się z nim oswoiła. Nie chciałam od razu wpychć go do jej maleńkiej buzi i dodatkowo wlewać płyn. Trochę to makabryczne ;)
Potem pokazywałam jej jak z niekapka pije mama, tata i miś, ale Mała wolała używać go jako gryzaczka.
Troszkę traciłam cierpliwość, bo zależało mi,żeby przed latem umiała sprawnie z niego pić, a brak tej umiejętności utrudniał spacery, bo co parę kroków zatrzymywaliśmy się by napoić dzieciątko,zamiast tego mogłaby sama dozować sobie napoje, według potrzeb.
Wszystko ma swój czas
Pewnego dnia Maja wróciła ze spaceru z nową umiejętnością :) Dostała, jak zwykle, kubeczek do zabawy, żeby nie nudziła się w wózeczku i sama bez namowy pociągnęła parę łyczków ze swojego niekapka. Byłam z niej dumna :)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz